Co zrobić, żeby wyszło mniej? – monitorowanie pracy pojazdów.

April 14th, 2009

Przedsiębiorstwa, w których przychody uzależnione są od efektywnego wykorzystania pojazdów
i racjonalnego przekazywania zadań do osób obsługujących tabor firmy, zdają sobie coraz częściej sprawę z konieczności stosowania nowoczesnych rozwiązań technologicznych.

Wielu decydentów, którym przychodzi rozwiązywać problemy zbyt dużego zużycia paliwa, czy niewłaściwego doboru tras, z pewnością staje przed pytaniem jakie postawił niegdyś Jan Kobuszewski, który w filmie p.t. „Brunet wieczorową porą” wcielił się w rolę kierowcy ciężarówki zwożącej śnieg do Wisły – „..przemnóż to (cena za litr paliwa – przyp. autora) przez kilometry od Wisły i z powrotem, od bazy i nazad, to ile ci wyjdzie? (…) Dużo ci wyjdzie! To co zrobić, żeby wyszło mniej?”

O ile w filmie wystarczyło „Wisłę przybliżyć”, o tyle w rzeczywistości problem jest nieco bardziej skomplikowany – jednak nie bez rozwiązania. Z pomocą przychodzą tzw. systemy zarządzania flotą pojazdów, które poprzez optymalizację tras przejazdów, pozwalają skutecznie zmniejszyć liczbę pokonywanych kilometrów. Dzięki czemu maleje tak spalanie paliwa, jak i czas niezbędny na realizację określonych zadań.

Nowoczesne systemy umożliwiają monitoring pojazdów oraz kontrolę efektywności wykonywanych przez pracowników zadań. Dzięki urządzeniom montowanym w pojazdach możliwe jest wskazanie aktualnej lokalizacji monitorowanego obiektu z dokładnością do kliku metrów oraz ustalenie bieżącego stanu, tj. jazda, postój. Rejestratory w pojazdach pozwalają także na zmierzenie czasu trwania poszczególnych czynności oraz ustalenie który z kierowców prowadził dany pojazd. Wszystkie informacje wizualizowane mogą być na specjalnej mapie.

Systemy zarządzania taborem pozwalają także na wyeliminowanie pewnego zjawiska, które dawno temu zakorzeniło się w polskiej mentalności i niestety nadal w niej funkcjonuje, mianowicie „czego oko nie widzi tego sercu nie żal”. Niektóre z dostępnych na rynku systemów, umożliwiają prowadzenie kompleksowej gospodarki paliwowej. Monitorowanie zużycia paliwa, możliwe jest dzięki zastosowaniu mechanizmów pomiaru zawartości paliwa w baku pojazdu oraz badania szczegółowych norm spalania w określonych warunkach drogowych. Dzięki integracji z oprogramowaniem transportowym możliwa jest weryfikacja wpisów z kart drogowych z danymi rzeczywistymi, zebranymi podczas pracy systemu. Daje to zarządzającym cenne narzędzie w codziennej pracy a w walce z nieuczciwością własnych pracowników, posiada doskonały walor prewencyjny.

Systemy zarządzania flotą nadają się więc doskonale do koordynowania działań np. przedstawicieli handlowych, dostawców zaopatrujących sieci sklepów, czy też innych osób, których praca związana jest pokonywaniem kilometrów dróg.

DART. Lotkami w Skórczu

February 11th, 2002

Elektroniczne tarcze do gry w darta trafiły do Polski z Zachodu. Pięć lat temu taką tarczę, przywiezioną z Niemiec, zainstalował w swym skórzeckim barze Caro, Karol Gergella. Bar stał się miejscem, w którym “zadomowili się” miejscowi miłośnicy rzucania lotkami do celu. Dość szybko zabawę postanowiono zmienić w rywalizację ligową. Zorganizowano cykliczne rozgrywki.

W pierwszej edycji skórzeckiej ligi triumfował Krzysztof Gergella. Kolejne trzy, to popis Tomasza Reimusa. Skórzeccy amatorzy rzucania lotkami w pewnym momencie uznali, że urozmaiceniem współzawodnictwa będzie rywalizacja parami. Oprócz indywidualnych zmagań, w ubiegłym roku zorganizowano więc rozgrywki, w których o zwycięstwa i pamiątkowe puchary walczyły duety. W pierwszej edycji najlepsi okazali się Bartosz Dobrzewiński i Karol Gergella.
Pasjonaci tej dyscypliny, nie tylko zresztą w Skórczu, borykają się z problemami finansowymi. By grać, tak jak na innych automatach, trzeba za tę uciechę płacić. Za jedną grę automat “życzy sobie” 1 zł. A podczas ligowej rywalizacji takich pojedynków jest kilkaset. Skórzeccy pasjonaci darta szukają więc sponsorów, którzy pomogliby im w kontynuowaniu ligowych rozgrywek.

  • Tomasz Reimus

    - Ta dyscyplina to wspaniała zabawa. Dart to taki sport, w którym z innymi może sprawdzać się każdy, szczupły z otyłym, młody ze starym i mężczyzna z kobietą. I to jest wspaniałe.

    Autor artykułu: Zbigniew Brucki

  • Stabilna i mocna hala targowa

    February 11th, 2002

    Bezpodstawne okazały się obawy wykonawców prac w gdańskiej hali targowej o stan techniczny jej konstrukcji.

    Ekipy budowlane dokonały bowiem wspaniałego odkrycia: po odsłonięciu podstaw słupów podtrzymujących między innymi dach hali ukazała się właściwa, doskonale zachowana konstrukcja. O jej istnieniu wcześniej nie wiedziano. Wykonawcy prac sądzili bowiem, że obiekt podparty jest na mocno już zniszczonych kilkunastu słupach, usytuowanych rzędami po dwóch stronach, we wnętrzu.

    - Odetchnęliśmy z ulgą – mówi Jarosława Strugała, prezes spółki Kupcy Dominikańscy w Gdańsku, właściciela zabytkowej hali targowej. – Wiedzieliśmy, że fundamenty obiektu są stabilne i bardzo trwałe. Nasze wątpliwości budziły jednak słupy podpierające konstrukcję dachu i obiektu. Wyglądały na bardzo zniszczone.

    Istniały obawy, że po zdjęciu podstaw słupów może być zagrożona cała konstrukcja hali. Tymczasem odsłonięta, właściwa, jest stabilna i mocna. Pokazuje, jak wielki był kunszt architektów i budowniczych obiektu.
    - Mamy do czynienia z prawdziwym mistrzostwem – dopowiada Jarosława Strugała.

    Autor artykułu: (sr)

    Bezpieczne ferie

    February 11th, 2002

    Rozstrzygnęliśmy konkurs “Dziennika Bałtyckiego”, Komisji Bezpieczeństwa i Przestrzegania Prawa Urzędu Miasta Pruszcz Gd. i Miejskiej Biblioteki Publicznej “Bezpieczne ferie”.

    W konkursie uczestniczyły dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjów. Zwycięzcą w rywalizacji literackiej okazał się Kuba Lewandowski. Jak powiedział, woli pisać wiersze niż rozprawki. Pierwsze miejsce w konkursie plastycznym komisja przyznała sześciolatce Zuzi Kut.

    - Najbardziej lubię rysować bałwanki i… konia – powiedziała uszczęśliwiona Zuzia.
    Nagrody otrzymali także Marta Jankowska, Katarzyna Bąk, Sylwia Skrzypiec, Ola Zielińska, Kasia Grzybek, Martyna Kłopocka, Aneta Chalicka, Joanna Czajkowska, Iwona Hodowana, Ania Kośmińska, Hania Leśniewska, Kasia Jankowska i Kordian Furtak

    Autor artykułu: (ali)

    Narysowała najładniejszą szopkę

    February 8th, 2002

    WŁADYSŁAWOWO. Czternastoletnia Agnieszka Głombiowska z Władysławowa zwyciężyła w konkursie prowadzonym na naszych stronach internetowych hel.naszemiasto.pl i puck.naszemiasto.pl na ?Najpiękniejszy rysunek szopki bożonarodzeniowej?.

    Plastycznie uzdolniona

    Agnieszka uczęszcza do władysławowskiego gimnazjum. Uczy się w klasie II g, której wychowawczynią jest Dorota Melzer.

    Mama naszej laureatki twierdzi, że Agnieszka uczy się dosyć dobrze i jest jedną z lepszych uczennic w klasie. Wszystko wyjaśnia się, gdy pytamy o średnią ocen na półrocze. W odpowiedzi słyszymy 5,08.

    - To najwyższa średnia w klasie – przyznaje skromnie Agnieszka.

    W szkole działa kółko plastyczne prowadzone przez Anetę Kryczkę. nasza laureatka uczęszcza na nie od pierwszej klasy. Wcześniej chodziła na zajęcia kółka w Szkole Podstawowej nr 1. Plastyka to jej prawdziwy konik.

    - Rysowałam od kiedy tylko pamiętam – mówi Agnieszka. – Mama ładnie rysuje, więc postanowiłam jej dorównać. Najczęściej rysuję ołówkiem albo pastelami. Pozwalają one wykonać ładne cienie.

    Łowczyni nagród

    To już nie pierwsza wygrana młodej władysławowianki.
    - Co tydzień w piątek kupujemy ?Dziennik? i czasami znajduję tam informacje o ogłaszanych właśnie konkursach plastycznych – opowiada laureatka. – W ten sposób w Jastrzębiej Górze zajęłam drugie miejsce. Podobne informacje otrzymujemy też na kółku plastycznym.

    W zeszłym roku Agnieszka m.in. zdobyła pierwsze miejsce w swojej kategorii wiekowej w konkursie Nadmorskiego Parku Krajobrazowego.

    Gałęzie w komputerze

    W czasie ferii gimnazjalistka postanowiła opracować na komputerze kronikę rodzinną. Jak przyznaje tata Agnieszki, zainteresowanie tą tematyką to zasługa jego brata. Stworzył on w internecie na stronie www.glombiowski.of.pl doskonale opracowane rodzinne drzewo genealogiczne. Sięga ono XVIII w., już są plany aby sięgnąć do dalszej przeszłości.
    Agnieszka zawęziła pracę do jednej gałęzi, o której próbuje opowiedzieć innym.

    Autor artykułu: Janusz Nowicki

    Targi o targowiska

    February 8th, 2002

    Nie doszło do zapowiadanego na dzisiaj konkursu ofert na zarządców rynków przy ulicach Wyspiańskiego i Elbląskiej w Gdańsku. Powód: kupcy z tych rynków zakwestionowali zasady przetargu oraz postanowienia regulaminu targowisk miejskich. Ten ostatni Rada Miasta Gdańska przyjęła w ub. roku.

    - Znaleźliśmy radcę prawnego, który stwierdził, że miasto ma prawo wyłaniać w drodze przetargu albo administratora, albo dzierżawcę obiektu – mówi Czesław Motak, prezes Stowarzyszenia Kupców Targowiska Gdańsk Wrzeszcz. – Nie może natomiast formułować umowy na obie funkcje jednocześnie. Tymczasem miasto proponowało, że zarządca targowiska miał być wyłoniony na podstawie przetargu (konkursu ofert) i także dzierżawić obiekt przez minimum osiem lat. To niedorzeczne.
    Miasto uznało kupieckie zastrzeżenia i odstąpiło od konkursu. Na razie więc handlujący na obu rynkach mogą spać spokojnie.

    Batalia między kupcami z targowisk na ulicy Wyspiańskiego i Elbląskiej, a miastem trwa od początku ubiegłego roku. Handlowcy domagają się, by władze Gdańska przekazały im w administrację lub w dzierżawę oba obiekty. Miasto wskazuje, że przejąć je powinny firmy, które dysponują środkami i pomysłem na unowocześnienie rynków.

    - Z pewnością niebawem rozpiszemy przetarg na zarządcę lub dzierżawcę rynków przy ulicach Wyspiańskiego i Elbląskiej, jednak odbędzie się to prawdopodobnie w procedurze zamówienia publicznego – mówi Jan Józef Stoppa, wiceprezydent Gdańska. – Powiadomimy gdańskie organizacje kupieckie, gdy zapadnie jakaś decyzja w sprawie.
    - Znowu jest mowa o przetargu, nie zaś o przekazaniu nam targowiska przy ulicy Wyspiańskiego – mówi jeden z handlowców. – Może jednak uda się jeszcze dojść do porozumienia z władzami miasta. Chcielibyśmy dostać obiekt w dzierżawę. Wówczas można by zainwestować w jego rozbudowę, zadbać o estetykę.

    Kupcy z ulicy Elbląskiej już zastanawiają się, czy korzystniej byłoby walczyć o status dzierżawcy targowiska czy może zarządcy.
    - Trzeba rozważyć obie ewentualności – mówi Przemysław Dziadosz ze Stowarzyszenia Kupców i Producentów Rynek Elbląska. – A przede wszystkim wygrać przetarg, o ile do niego dojdzie.

    Przedstawiciele organizacji kupieckich z innych gdańskich targowisk deklarują, że nie przystąpią do przetargu na zarządcę lub dzierżawcę obiektów przy ulicach Wyspiańskiego i Elbląskiej.
    - Nie będziemy wchodzić w paradę tamtejszym kupcom – mówi Kazimierz Szudzik z firmy Zielony Rynek na gdańskim Przymorzu. – Im należą się oba obiekty.

    Autor artykułu: Sylwia Ressel

    Gdańszczanka wypadła z programu Agent

    February 8th, 2002

    Wzięła strach i byka za rogi. Skakała i zjeżdżała na linach. Rozwiązywała trudne logiczne zadania. Nauczyła się kodu semaforowego, a na końcu z koperty wyciągnęła czerwone piórko. To dla gdańszczanki Beaty Skowrońskiej, oznaczało koniec zabawy w programie TVN ,Agent”. Po kilkunastu dniach spędzonych w słonecznej Hiszpanii, wróciła do Polski. Na lotnisku z różą czekał na nią już stęskniony mąż.

    Program reality show, który telewidzowie oglądają od kilku tygodni w TVN, został nakręcony w drugiej połowie października i na początku listopada. Wszystko zaczęło się dziesięć dni po ślubie Beaty.
    - Mężowi było smutno, że wyjeżdżam – mówi. – Teraz po obejrzeniu pierwszych odcinków jest ze mnie dumny. Z każdym odcinkiem coraz bardziej.
    Dumni są także znajomi gdańszczanki. W każdy poniedziałek, rano po przyjściu do pracy Beata musiała odpowiadać na setki pytań. Relacjonowała kulisy każdego z programów, które emitowane były dzień wcześniej.

    - Usłyszałam także wiele komplementów – dodaje Beata. – Generalnie mam wrażenie, że spodobałam się telewidzom. Ludzie rozpoznają mnie na ulicy. Czasami zaczepiają i proszą o autograf. Pytają o poszczególne zadania, które musieliśmy wykonać.
    W słonecznej Hiszpanii Beata wspólnie z innymi uczestnikami została poddana przeróżnym testom i próbom. Często cała grupa stawała przed wyborami także moralnymi: dobro własne, grupy, czy konkretnej osoby. Gdańszczanka nie ukrywa, że podczas wykonywanych zadań często się bała. Jednak z pomocą innych udawało się jej przełamać strach.
    - Najbardziej bałam się już podczas pierwszego zadania – opowiada. – Kiedy organizatorzy wysadzili nas przed areną do walki z bykami, nikt nie przypuszczał, że za chwilę będziemy musieli stanąć oko w oko ze zwierzęciem. Bałam się. Byk musiał przebiec pod płachtą.

    Kiedy to już zrobił można było, co sił w nogach, opuścić arenę. Tak też postąpiłam. Podobnie jak pozostali uczestnicy.
    Gdańszczanka trudności miała także z przełamaniem się podczas skoku na linie z mostu. Zmobilizowała ją grupa.
    - Wiedziałam, że aby zadanie zostało zaliczone wszyscy muszą skoczyć – dodaje Beata. – Dlaczego wcześniej powiedziałam, że kocham męża? W ten sposób zadanie dedykowałam jemu. On zawsze chciał skoczyć z mostu. Teraz może zrobimy to już razem.
    Beata przyznaje, że udział w programie to była niepowtarzalna przygoda, podczas której przeżyła wspaniałe chwile. Mile wspomina między innymi wieczory, kiedy już na luzie uczestnicy “Agenta” popijali wino, śpiewali i dzielili się wrażeniami z danego dnia.
    - Poznałam także wspaniałych ludzi – kończy gdańszczanka. – Z niektórymi z nich chciałabym utrzymywać kontakt. Szczególnie z Dorotą, z którą się zaprzyjaźniłam.

    Autor artykułu: (dybleś)

    Porażka i zwycięstwo Pomezanii

    February 8th, 2002

    Malborska Pomezania rozegrała w pierwszym tygodniu przygotowań do rundy rewanżowej dwa mecze sparringowe. Przegrała 1:5 (0:4) z III-ligową Chojniczanką Chojnice oraz wygrała 1:0 (1:0) z V-ligowym Nort Capem.

    Pierwszy mecz rozegrany w sobotę upływał pod dyktando malborskiej drużyny. Niestety, podopieczni trenera Lecha Strembskiego nie potrafili wykorzystać doskonałych sytuacji podbramkowych, które stworzyli. Nie zawodził zaś superstrzelec Andrzej Borowski z Chojniczanki, który w ciągu kilku minut zdobył trzy gole.

    Dopiero w drugiej połowie, kiedy to na boisku pojawiła się podstawowa jedenastka Pomezanii mecz się wyrównał. Ta część pojedynku z trzecioligowcem zakończyła się remisem 1:1. Honorowego gola dla gospodarzy meczu zdobył Adrian Sokalski, który wyprzedził obrońców Chojniczanki. Doskonały mecz rozegrał również Wojciech Karpiński, który wybiegł na murawę po przerwie. Borowskiemu wówczas znacznie trudniej przychodziło dochodzenie do podań partnerów oraz oddawanie strzałów na bramkę.

    Zaciętą walkę stoczyli również malborczycy z V-ligowym zespołem Nort Cap. Podopieczni L. Strembskiego męczyli się przez ponad 70 minut, zanim zdobyli gola. Zwycięską bramkę zdobył po indywidualnym rajdzie Marcin Honory. Wcześniej malborczycy nie wykorzystali, m.in. rzutu karnego. Niefortunnym strzelcem okazał się Andrzej Kozłowski. Także Paweł Rybarczyk, drugi malborski golkiper, wyszedł obronną ręką z pojedynku z zawodnikiem gości. Dzięki bramkarskiemu instynktowi obronił ,jedenastkę”.

    W malborskiej drużynie w obu spotkaniach zaprezentował się Radosław Stokłos. Wysoki napastnik przeprowadził kilka akcji, jednak widać było, że ma kłopoty z nadwagą i brakuje mu szybkości. Z kolei Nort Cap testował w swoich szeregach Marcina Rychlika. Prawdopodobnie zasili on szeregi tego zespołu już wiosną, gdyż podjął studia w Gdańsku.

    Autor artykułu: (jeż)

    Zabawa z Pomezanią

    February 8th, 2002

    Honorowi goście: Andrzej Strejalu i Paweł Rusin sprawili, że na balu Pomezanii było niezwykle tłoczno. Przy stolikach nie było wolnych miejsc. Goście w szampańskich humorach bawili się doskonale i być może dlatego wykupili wszystkie losy, które organizatorzy przygotowali na wielką loterię.

    W sumie dzięki hojności balowiczów kasę klubową zasili 1500 zł, które udało się zebrać.
    Podczas sprzedaży losów konferansjer z Agencji Artystycznej Pigo zachęcał gości do udziału w loterii, gdyż do wygrania była, m.in. koszulka reprezentacji narodowej w autografem Andrzeja Strejlaua oraz trzy piłki z podpisami drużyny Orłów Górskiego.

    Kulminacyjnym momentem balu było rozstrzygnięcie loterii. Niezwykłe szczęście dopisywało Elżbiecie Dorociak z Malborka, która sześciokrotnie wędrowała przez salę po nagrody.
    - Nie chcę zdradzić, ile losów kupiłam. Mogę powiedzieć jedno: trzeba mieć partnera, który przynosi szczęście – mówi E. Dorociak. – Moim jest przyjaciel z Turcji, wielki sympatyk futbolu, Bekir Bőlűkbasi.

    Z kolei A. Strejlau wylosował karnety na wszystkie mecze rundy wiosennej Pomezanii. Niestety, trener nie przyrzekł, że będzie przyjeżdżać do Malborka.
    Główna nagroda, koszulka reprezentacji Polski trafiła do Ewy Parafiniuk, żony prezesa sztumskiej Olimpii.
    - Miałam przeczucie, że wygram – mówi E. Parafiniuk. – Koszulkę podaruję mojemu synowi, który, mimo że ma dopiero 5 lat, już gra w piłkę.

    Mówili o balu

    Pomagam im
    Małgorzata Ostrowska
    posłanka SLD, patron honorowy balu
    - Moja przyjaźń z Pomezanią rozpoczęła się już dawno. Cieszę się, że działacze malborskiego klubu nie siedzą bezczynnie, ale podejmują różne inicjatywy, by pozyskać pieniądze dla swojej drużyny. To niezmiernie rzadki przykład w obecnej sytuacji. Patrząc na takich ludzi wiem, że futbol w Malborku nie upadnie. Staram się im pomoc. Sądzę, że razem możemy sprawić, by nasza Pomezania byłą chlubą naszego miasta.

    Cieszymy się
    Waldemar Jastrzębski
    prezes BP Pomezania
    - Jestem zadowolony z frekwencji. Cieszę się również, że wszyscy bawili się doskonale. Sądzę, że nasz bal przeszedł już do tradycji i zakorzenił się na stałe w świadomości malborczyków. Serdecznie chciałbym, podziękować wszystkim za ich hojność podczas loterii fantowej. Nie spodziewaliśmy się, że uda nam się sprzedać wszystkie losy. To była niezwykle miła niespodzianka.

    Razem z mężem
    Mariola Michalecka
    gość Pomezanii
    - Na balu Pomezanii jestem już trzeci raz. Jak zwykle bawię się doskonale. W sumie jest to chyba najlepsza z imprez organizowanych przez nasz klub. Nie jestem zbyt wielkim miłośnikiem piłki nożnej, za to zapalonym kibicem jest mój mąż. Pogodziłam się z tym, że w weekendy przedkłada mecze nad moje towarzystwo, o ile nie wiąże się to ze zbyt dużymi kosztami. Kupiliśmy sześć losów. To jeszcze wydatek do przyjęcia, ale na wszelki wypadek będę trzymała portfel przy sobie.

    Sponsorzy balu
    Patronat honorowy nad imprezą organizowaną przez Bractwo Piłkarskie Pomezania objęła Małgorzata Ostrowska, posłanka Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Sponsorami balu były również firmy: Malimpex, Multihurt, Heldruk, Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Malborku, Zarząd Bractwa Piłkarskiego Pomezania, firma Grene oraz Jarosław Atłachowicz, Marian Dębski, Wiesław Zakrzewski. Patronat medialny nad balem sprawował ,Dziennik Bałtycki”.

    Autor artykułu: (jeż)

    Opalenie, gm. Gniew. Wiatr rozerwał salę sportową

    February 8th, 2002

    W Opaleniu, gm. Gniew wichura całkowicie zniszczyła pneumatyczną salę sportową. Rozerwana została jej powłoka. – Jest to katastrofa budowlana – mówi Kazimiera Marcinkowska, inspektor ds. rolnictwa w Urzędzie Miasta i Gminy Gniew. – Na szczęście w czasie kiedy sala była niszczona przez wichurę, nikogo nie było wewnątrz.

    Część sprzętu znajdującego się w pneumatycznej sali sportowej została zabezpieczona. Obecnie sala nie nadaje się do użytku. Nikt bez pozwolenia nie może się do niej zbliżać ze względów bezpieczeństwa.

    Rekreacyjne centrum

    W wyniku tego zdarzenia miejscowe dzieci i młodzież straciły miejsce, w którym mogłyby odbywać zajęcia sportowe. W pneumatycznej sali sportowej organizowano powiatowe mistrzostwa i igrzyska szkolne oraz różnego rodzaju rozgrywki sportowe. Odbywały się w niej rozgrywki opaleńskiej ligi halowej w piłce nożnej, która była jedyną atrakcją w tym regionie. Sala była też miejscem, w którym młodzi sportowcy Cermagu Opalenie prowadzili treningi. – Brak sali spowoduje, że w Opaleniu będziemy prowadzić smutne życie bez kultury i sportu – mówi Andrzej Cejer, radny gm. Gniew. – Ona służyła nie tylko mieszkańcom wsi, ale również powiatu tczewskiego i innych miejscowości. Ona tętniła życiem i będziemy starali, aby jeśli to będzie możliwe, została naprawiona.

    Lekcje na dworze

    - Była to pełnowymiarowa sala gimnastyczna – mówi Bernadeta Kwaśniewska, dyrektor opaleńskiej szkoły. – Dzieci naszej szkoły odbywały w niej zajęcia kultury fizycznej. Teraz jeśli dopisze pogoda, lekcje wychowania fizycznego będą musiały być organizowane na dworze. Nasza szkoła nie ma tego typu pomieszczeń. Należy zatem jak najszybciej podjąć decyzje o stworzeniu miejsca, w którym dzieci mogłyby uczestniczyć w zajęciach z kultury fizycznej.
    W gminie Gniew, do czasu powstania hali gimnastycznej w mieście, pneumatyczna sala w Opaleniu była jedynym obiektem o tak dużej powierzchni. Po południu organizowano w niej różnego rodzaju zawody i rozgrywki czy też treningi. Uczestniczyli w nich nie tylko mieszkańcy Opalenia, ale również okolicznych miejscowości. – Organizowaliśmy zajęcia sportowe – mówi Zygmunt Rajkowski z miejscowego domu kultury. – Przy naszym domu kultury działają dwie prężne sekcje w tym tenisa stołowego oraz badmintona. Trenowaliśmy w sali pneumatycznej. W domu kultury nie ma bowiem tak dużych pomieszczeń.

    Przerwana liga

    Dzieci, które brały udział w tych zajęciach, startowały w igrzyskach wojewódzkich, na których zdobyli drugie miejsce. Obecnie zajęcia te zakończono, najprawdopodobniej będą organizowane w domu kultury, gdzie jednak nie ma dużo miejsca. W grudniu w pneumatycznej sali sportowej rozpoczęto też opaleńską ligę halową, w której startowały drużyny powiatu tczewskiego. Rozgrywki odbywały się w każdą niedzielę. Z powodu rozerwanej sali przez wichurę, liga nie została zakończona. Obecnie poszukiwane jest miejsce, w którym mogłyby się odbyć końcowe rozgrywki. – Myślę, że sali nie da się już odbudować – mówi Z. Rajkowski. – Konstrukcja tej powłoki będzie osłabiona nawet, gdy zostanie odbudowana. Nie pełniłaby ona długo swojej funkcji.

  • Kazimiera Marcinkowska,
    Urząd Miasta i Gminy Gniew

    - Rozerwana została powłoka pneumatycznej sali gimnastycznej w Opaleniu. Jest to katastrofa budowlana. Straty są bardzo duże. Obecnie trudno jest powiedzieć, czy salę będzie można odbudować. Jej odtworzenie jest jednak wątpliwe. Na miejscu były już komisje nadzoru budowlanego. Zostały spisane odpowiednie dokumenty. Sprawa jednak jest cały czas w toku.

    Autor artykułu: Anna Adamczyk